poniedziałek, 16 lutego 2015

Uterminowanie brakiem sensu ugniecionych morałów, jak na ciasto z drożdży; szybko rosnę, aż przewyższam przywileje rozmiaru w ideach idylli; na wagach przekwitam od centymetrów łez, z (u)wag spadam ciężko bezpamiętnymi słowami bolesnej roli, w przeterminowanej sztuce życia 
prawdopodobną ironią jestem.

 

sobota, 3 stycznia 2015

*

Kruche litery na ekranie daleko, kruche słowa gdzieś w przestrzeni blisko, kruche czyny obok; drżą. Myśli natarczywe, to coś starego i zapomnianego, coś mojego prawdziwego. Uciekając schowane pośród lęków, egoizmu i głupoty, ocalało na opuszkach palców, warg i dłoni. We wietrze i mrozach, w ciemnościach i szumach, w mrocznych serca zakamarkach, gdzie astygmatycznie bałam się spojrzeć, 
ocalało, bo serce, dusza i rozum - a tego nie oszukasz.

czwartek, 1 stycznia 2015

Quinzième commencement

Ludzki czas postanowień, obiecanek-cacanek, za dzień, może miesiąc, gnijących w słoiku po zeszłorocznym żalu i rozczarowaniu. Nic i wszystko myli się definicjami osiągnięć, wyrzucam czternaste (na)dzieje, by w nowych ścieżkach zawile gubić się nieraz. 
Od początku.




poniedziałek, 29 grudnia 2014

La mélodie

Myślałam, że to Samotność domem się staje, jednym jedynym, szczęśliwym teraz-i-na-zawsze, od obrzęku niewidzialnej obrączki wirującej na lewym palcu lewej ręki. W kryjówce więzienia, za górami za lasami, zbudowałam mur, co przepaścią dzielił życie między mną. Został mi szelest do granic pustych kartek, jak w sercu pustki mdły żal echem po duszy rozsiewał smutków esencję; gorzką, zepsutą,
niespodziewanie w pamięci waniliową melodią pachnącą - od której kiedyś pofrunę do gwiazd.

(Jeśli zdążysz, 
Melodio)


sobota, 18 października 2014

Szeleszczę wśród liści, cicho, najciszej. Piszę wyznania w listach do siebie samej. Bo myśl wypisana, to nie ta sama, co wypowiedziana.

Ukochany szelest spustu migawki od Joanny.